Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 日本. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 日本. Pokaż wszystkie posty

odliczanko

53 dni 14 godzin 55 minut i będziemy startować samolotem do Moskwy a potem do Tokio

Japonio wracam do Ciebie!!!

 klamka zapadła... LECIMY!!!

bilety do Japonii na podróż numer trzy (dla Bisi nr dwa) zakupione ^^
i co ważne bardzo tanio, oznacza to że muszę się przekonać do moskiewskiego lotniska ;-)

YAY!!!

Bisiu nie musisz się już martwić, nie pojedziemy na żywioł ;-)

Plan podróży się pisze i sprawdza.
Część rzeczy już posprawdzana, ale wciąż jestem w lesie.

Jednak ruszyłam do przodu i działam :-)

i jeśli wszystko się uda to oj się będzie działo ;-)

plany plany plany

Już od dłuższego czasu zabieram się za planowanie podróży do Japonii wiosną 2015

albo nie mam czasu
albo zajmuję się czym innym
albo jak już coś zrobię to kartkę z brudnopisem zostawiam w pracy

jakieś wstępne plany są, kilka rzeczy posprawdzane
ale i tak muszę się wziąć ostro do roboty, nie możemy pojechać na żywioł ;-)

telewizja lubi zaskakiwać

Oglądamy z rodzicami program o samochodach, odcinek dzieje się w Tokio. Już samo to było dla mnie przyjemnością, gdy nagle
[A. wskazując na telewizor]: Moja Yanaka! O tam się idzie na wprost, potem w lewo i jest mój hotel. O a tu moja stacja!

Japonia 2015

nie wiem co mnie bardziej cieszy - fakt, że wracam do Japonii czy może to, że tym razem nie jadę sama :-)
tęsknie za Japonią... strasznie


Zdjęcia... znowu ;-)

Ostatnie dni, a właściwie noce spędziłam na przesortowywaniu zdjęć w tę i z powrotem. I już nie mogę chwilowo na nie patrzeć. A powinnam jeszcze zrobić zestaw dla dziewczyn, zestaw dla rodziny, zestaw dla pozostałych.
I jeszcze była szefowa się dopytuje czy zorganizuję pokaz zdjęć jak poprzednio.
Magda w pracy też nie daje mi spokoju w tej kwestii.
A mnie męczy fakt, że jeszcze nie pokazałam zdjęć przyjaciółkom (tylko cholera nie mam kiedy).

Z 4500 zrobiłam zestaw 350-400 zdjęć, obym nic ważnego nie pominęła.

tęsknie za Japonią strasznie...

zdjęcia

kiedyś jak człowiek miał na wyjeździe aparat na kliszę to doceniał to i oszczędzał klatki. I robił jedno zdjęcie czegoś a nie dwadzieścia. I przywoził dwa może trzy filmy.

z Japonii wróciłam z niemal 4 i pół tysiącem zdjęć xD

nie mam czasu ich przejrzeć i wybrać odpowiednich do pokazania

// edit 16.10.2013

po pierwszej selekcji pozostało trochę ponad 1200 zdjęć, wciąż o co najmniej 800-900 za dużo do ogólnego pokazywania xD

rach ciach i minęło

za szybko minęły te dwa tygodnie, za szybko

jak lądowałam w Naricie popłakałam się, że znowu jestem w Japonii
gdy startowałam z Narity popłakałam się, że muszę wyjeżdżać

czas zacząć zbieranie i planowanie od nowa, bo ja wrócę jak tylko się uda
a teraz polska rzeczywistość, na szczęście jeszcze przez jakiś czas na japońskim haju xD

ostatnie godziny

zestresowana jestem, zdenerwowana, mam reisefieber
mam za dużo rzeczy
nadal nie wiem, który aparat wziąść
czy wszystko mam?

a tak właściwie to czy ja nie śnię??

przedwyjazdowo-stresowo

Stres na maksa, niedługo będę łazić po ścianach albo wgryzać się w meble.

Bardzo pomocne było dzisiejsze spotkanie z dziewczynami, och jak ja bym chciała Was zabrać ze sobą. Dlatego tym bardziej mam nadzieję, że nasza wielka wspólna babska wyprawa dojdzie do skutku na wiosnę 2015. Wierzę w nas, że nam się uda ^^

Fura ciuchów ułożona na łóżku czeka na drugie przejrzenie i zapakowanie do walizki.
Właśnie skończyłam pakować główną kosmetyczkę (ale chyba muszę się przepakować do większej).
Makijaż i resztę zapakuję jutro.

Jutro to dopiero będzie wieczór i noc.
Muszę wszystko zapakować od A do Z. Walizy, walizki i walizeczki.
Zdecydować, który aparat/aparaty wziąć ze sobą, Wciąż kusi mnie lustrzanka.
Muszę ogolić nogi, pachy. Wyskubać brew.
I posprzątać burdel w dużym pokoju.

na szczęście tatuś wrócił dziś w miarę normalnie (12 w nocy, a nie 6 rano jak wczoraj) i zapowiada się, że jutro też przyjdzie wcześniej i będzie mnie za rękę trzymać jak będę się odprawiać online.
no i wygląda a to że odwiezie mnie na lotnisko.

Czasami mam wrażenie, że 2 lata temu aż tak się nie denerwowałam jak teraz. Ale to pewnie złudzenie.
Rany czy ja wszystko ogarnę. Pociągi, zmianę miast, hotele... aaaaaaaa

Zwariuję zaraz i się popłaczę z tego stresu.

jeszcze w sprawie bileciku

Być może jestem już tak potwornie zmęczona (kolejny dzień chodzenia spać koło 2 i wstawania koło 7) albo może nie jestem już taką fanatyczką, ale po za wczorajszym pierwszym uderzeniem to tak naprawdę jakoś nie przeżywam negatywnie i dramatycznie tego mojego biletu na koncert. Miejsce jest jakie jest. W sumie najważniejsze, że tam będę. Będę słyszeć. Zobaczę przez lornetkę i na telebimie. No i po za tym to może być ciekawe przeżycie zobaczyć koncert tak z góry, te wszystkie światła i penlighty.
I tego będę się trzymać - cieszyć się, że znowu uda mi się pójść na koncert Arashi, gdzie na 160 000 biletów jest pewnie z milion chętnych.

Dostałam też info od Amandy, że mój bilet już jest w drodze do mojego hotelu. Teraz tylko muszę spróbować się z nią umówić i znowu spędzić miły wieczór na wspólnym fankowaniu xD


I think I am a little bit disappointed

Chyba cały czas miałam nadzieję i modliłam się by powtórzył się cud z miejscówką sprzed dwóch lat. Oczywiście nie byłabym sobą gdybym nie czarnowidziała...
no więc cuda dwa razy się nie zdarzają a ja sobie wykrakałam...
moje siedzonko jest praktycznie na samym szczycie stadionu, daaaaleko od sceny (dobrze, że kupiłam sobie lornetkę. choć może lepiej było kupić lunetę).



może gdybym jednak skusiła się na opcję "najlepsze w mojej cenie" to bym coś bliżej i lepiej trafiła. Ale liczyłam na cud. Teraz to sobie mogę gdybać i tak nic nie zmienię, a tylko się mocniej zdenerwuję.

Plusy w tym wszystkim są malutkie trzy: siedzę tuż przy przejściu (miejsce nr 1), względnie na przeciwko sceny (tylko cholernie daleko) i będę miała niezły widok na plecy Arashów jak będą (o ile będą) występować wokół znicza olimpijskiego.
No i najważniejsze będę tam i znowu ich zobaczę.

ale chwilowo chce mi się płakać...

no bo oczywiście nie może być za różowo...

tajfun uderzył i to silny

no i z tego powodu mój bilecik wciąż jest jeszcze u właściciela, bo nie miał jak dojść na pocztę :/

zakupy

mam sandałki ^^
piękne czarne eleganckie i zarazem sportowe a do tego nazywają się:

a w sklepie ze skarpetkami machał do mnie kotek szczęścia ;-)

czas jechać!

ma się ten refleks ;-)

w końcu napisałam do Shogo, może uda się spotkać

różności przedwyjazdowe

no to został ostatni tydzień, a nawet mniej bo jadę nurkować. Już tylko dni pozostały
  • a ja wciąż nie mam sandałków
  • po za tym wszystko chyba kupione
  • nie zrobiłam listy co chcę wziąć, ale jak tak myślę to to 46kg może być mało xD
  • z dobrych wieści - uchiwa idealnie mieści się do kabinówki
  • są też już wycięte szablony do literek do "enjoy" i "storm"
  • stres już narasta
  • czego nie mam?

państwo pozwolą, że przedstawię...

moja kabinóweczka ^^


yeny

dostałam dziś maila od kolegi Michała z pracy, który też jedzie w tym roku do Japonii z pytaniem dlaczego jadę z yenami. Że przecież powszechne (podobno) jest wypłacanie z bankomatów.

I powiem szczerze nie wiedziałam co mu odpisać

no bo właściwie dlaczego jadę z gotówką?

Back to Home Back to Top Bo marzenia są najważniejsze. Theme ligneous by pure-essence.net. Bloggerized by Chica Blogger.