Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Arashi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Arashi. Pokaż wszystkie posty

Arashi

Oglądałam z Krecikiem koncert Arashi na DVD i tak się zastanawiałam... czy ja ich jeszcze kiedyś na żywo zobaczę...

♥

4 lata i 4 m-ce

rok i 9 m-cy

jeszcze w sprawie bileciku

Być może jestem już tak potwornie zmęczona (kolejny dzień chodzenia spać koło 2 i wstawania koło 7) albo może nie jestem już taką fanatyczką, ale po za wczorajszym pierwszym uderzeniem to tak naprawdę jakoś nie przeżywam negatywnie i dramatycznie tego mojego biletu na koncert. Miejsce jest jakie jest. W sumie najważniejsze, że tam będę. Będę słyszeć. Zobaczę przez lornetkę i na telebimie. No i po za tym to może być ciekawe przeżycie zobaczyć koncert tak z góry, te wszystkie światła i penlighty.
I tego będę się trzymać - cieszyć się, że znowu uda mi się pójść na koncert Arashi, gdzie na 160 000 biletów jest pewnie z milion chętnych.

Dostałam też info od Amandy, że mój bilet już jest w drodze do mojego hotelu. Teraz tylko muszę spróbować się z nią umówić i znowu spędzić miły wieczór na wspólnym fankowaniu xD


robótki ręczne - odcinek 6

efekt finalny (zdjęcia nie oddają uroku)



I think I am a little bit disappointed

Chyba cały czas miałam nadzieję i modliłam się by powtórzył się cud z miejscówką sprzed dwóch lat. Oczywiście nie byłabym sobą gdybym nie czarnowidziała...
no więc cuda dwa razy się nie zdarzają a ja sobie wykrakałam...
moje siedzonko jest praktycznie na samym szczycie stadionu, daaaaleko od sceny (dobrze, że kupiłam sobie lornetkę. choć może lepiej było kupić lunetę).



może gdybym jednak skusiła się na opcję "najlepsze w mojej cenie" to bym coś bliżej i lepiej trafiła. Ale liczyłam na cud. Teraz to sobie mogę gdybać i tak nic nie zmienię, a tylko się mocniej zdenerwuję.

Plusy w tym wszystkim są malutkie trzy: siedzę tuż przy przejściu (miejsce nr 1), względnie na przeciwko sceny (tylko cholernie daleko) i będę miała niezły widok na plecy Arashów jak będą (o ile będą) występować wokół znicza olimpijskiego.
No i najważniejsze będę tam i znowu ich zobaczę.

ale chwilowo chce mi się płakać...

robótki ręczne - odcinek 5

literki wycięte, trzeba teraz poukładać i przykleić do uchiwy.
dodać jakieś ozdobniczki.



mam nadzieję, że wyjdzie ładnie

robótki ręczne - odcinek 4

zaczynam chyba powoli panikować czy zdążę, jakie kolory wybrać, jak ułożyć literki, czy nie są za małe



waiting

Po weekendzie powinn dostac wiadomosc od Amandy na temat miejscowki.

Ciekawe gdzie tym razem bede siedziec

robótki ręczne - odcinek 3

wszystko praktycznie gotowe, czas brać się do roboty


robótki ręczne - odcinek 2

Czasu to już właściwie w ogóle nie ma a ja wciąż mam czystą uchiwę. Zupełnie brak mi pomysłów na coś światłego i z polotem. Jedyne hasło, które wymyśliłam to "enjoy the storm" a po drugiej stronie klasycznie "porando".

I chyba nic więcej nie uda mi się domyśleć do wyjazdu, a jeszcze ucieka mi weekend przez nurkowanie.

co można wymyślić do Arashi ARAFES?

Super happy!!!

jest, jest, jest
bilecik na Arashi jest MOJ!!!
znowu ich zobacze

ticket.co.jp

zaraz zadzwonię do Amandy by ją obudzić, że jest na stronce bilecik dla mnie ;-)
i co mnie podkusiło, żeby podglądać

stąd odwrotu nie ma już

dłuższe zwlekanie i przemyślenia nic by mi nie pomogły a tylko zaszkodziły
więc wysłałam request do Amandy, pięniążki na paypalu czekają.
niestety tak jak patrzyłam to chyba z moim budżetem tegorocznym będę musiała poczekać aż zostaną ujawnione miejscówki i ludzie za mniejsze pieniądze będą gorsze miejsca sprzedawać. Ale nie tracę nadziei, że coś specjalnie dla mnie się trafi i będzie to niezłe miejsce (nie liczę na swoje szczęście by trafić coś podobnego jak dwa lata temu. takie cuda się nie zdarzają).

a teraz kobieto zacznij się cieszyć.
Zobaczysz znowu Juna na żywo ^^

Arashi style

oglądam koncert Arashi, zaczęła się "Face Down" a ja myślałam że to moja komórka ;-)

a może jednak...

jak wychodzę z jednych dołujących rozmyślań to wpadam w następne

dwa lata temu było zdecydowanie łatwiej, Arashi byli dla mnie najważniejszym zespołem i wtedy zrobiłabym naprawdę wszystko by ich zobaczyć.

A dziś naszła mnie refleksja czy to jest warte TAKICH pieniędzy.

by mieć pewność i mieć nadzieję, że a nuż trafi się dobre miejsce musiałabym zapłacić niewiele mniej niż 2 lata temu. Niestety nieco przekracza założony fundusz biletowy. Za wiadomo, że marne miejsce niewiele mniej.

ale nie jest też tak, że mnie nie stać.

nie wiem co robić

ustawiałam wyjazd znowu pod kontem koncertu, a teraz mam wątpliwości...

robótki ręczne - odcinek 1


w chwili obecnej to puste płótno, które trzeba zapełnić przed koncertem/koncertami.
O ile poprzednim razem miałam piękne hasełko na uchiwę wymyślone, tak tym razem nie mam zupełnie pomysłu.
a czas ucieka

no to najważniejsze chyba gotowe

Dwa ostatnie wielkie kroki wykonane, teraz zostały mniejsze i mniej ważne kroczki.
 
Dziś zdecydowałam się wymienić pieniądze. Kurs zaskakująco dobry, a czekanie na "a może będzie lepszy" może skończyć się kursem słabym. Mam tylko nadzieje, ze gwałtownie nie spadnie jeszcze bardziej, bo się w kostkę ugryze xP
Tylko jak tu się odzwyczaić od codziennego sprawdzania kursu yena o punkt 12 na stronie NBP.
 
W końcu zdecydowałam się, że jednak nie będę kupować JRPass. Z moich wstepnych wyliczeń wyszło, że mi się nie bardzo opłaca. Na ile moje obliczenia okazały się dobre tak naprawdę dowiem się po powrocie. Ale za to przynajmniej będę mogła sobie pojechać do Osaki jednym z najszybszych Shinkansenów NOZOMI ;-)
 
Zdecydowałam się też (choć bez 100% pewności), że szkoda moich nerwów i jednak na koncert pójdę 22.09. Tak na spokojnie.
Ale czym byłoby życie bez odrobiny szaleństwa i głupich pomysłów. Wymyśliłam sobie, że 21.09. w miarę sił stanę sobie pod stadionem z elegancką karteczką "Właśnie przeleciałam X tys kilometrów by zobaczyć Arashi. Help me! Potrzebuję 1 bilet". Może znajdzie się dobra dusza, która odsprzeda bilet w face value albo troszkę ponad (ale niewiele).
Jak się uda to super, jak się nie uda to trudno. Ale przynajmniej spróbuje, no i może być śmiesznie ;-D
 
Po za tym co do cen biletów, to się troszkę uspokoiło. Ceny opadły do poziomu sprzed dwóch lat (i z zeszłego roku jak pisała mi Amanda). Wciaż szalenie wysokie, ale cóż...
powróciła mi 100% wiara, że znowu ich zobaczę ^^

zbieg okoliczności?!?

tak się jakoś składa, że za każdym razem jak Roger Waters przyjeżdża do Polski ze swoim show "The Wall" ja jestem przed wyjazdem do Japonii i przed koncertem Arashi.

znowu w sprawie biletu

Amanda wróciła już z wakacji w domu, a ja wciąż nie podjęłam decyzji. I powinnam podjąć ją jakoś na dniach.
Tylko wciąż nie mogę się zdecydować.
Najchętniej poszłabym na ten koncert 21.09., ale to dzień mojego przylotu i boję się, że jeśli samolot (tfu, tfu) się spóźni to bilet pójdzie się bujać. I tego bym sobie nie darowała.
Gdyby mi się udało 21.09. to wtedy mogłabym 22.09. ponownie przyjść pod stadion i powspominać ;-)

ryzykować czy nie ryzykować

w sprawie biletu

no to mam dwa tygodnie żeby podjąć ostateczną decyzję czy na koncert Arashi iść 21 czy 22 września

i czy w ogóle iść... bo ceny są z kosmosu, wyższe niż dwa lata a nawet rok temu. Co nawet przy niższym kursie yena staje się kwotą astronomiczną (nawet dla mnie). Może się nawet zdarzyć, że nie do przeskoczenia...
no ale próbować będę mimo wszystko, bo zdarzają się i w normalnej cenie.
Pytanie czy Amandzie uda się taki dla mnie upolować

ehhh

tylko jak znam siebie, tak się napaliłam na ten koncert, że rezygnacja z niego będzie bardzo ciężka, bardzo...

Back to Home Back to Top Bo marzenia są najważniejsze. Theme ligneous by pure-essence.net. Bloggerized by Chica Blogger.