next step

wysłałam ze 20 wiadomości do dziewczyn, które kupiły bilety od Amandy z pytaniem o ich doświadczenia.

I już dostałam 2 odpowiedzi.
Mam nadzieję, ze wszystkie odpowiedzi mnie wesprą i pomogą.

edit:
już 6 dziewczyn mi odpisało i sobie z niektórymi fajnie pokorespondowałam i jestem pozytywnie nastawiona do wszystkiego
już niedługo będę musiała podjąć najważniejszą decyzję...

omg...omg...omg

Junnie

hmmm

czy cuda się zdarzają??

エックス・ジャパン


przyszedł ^^

i co mam zrobić

chcę zobaczyć ich wszystkich

nie jest dobrze

mocno kombinuję jakby tu zdobyć kasę na Super Junior

to już kurwa przegięcie...

ledwo kupiłam bilet na koncert X-Japan w Berlinie a właśnie ogłosili koncert SUPER JUNIOR w czerwcu w Paryżu!!!

i skąd ja na to wszystko mam brać kasę??????

niby mam kasę, ale to znaczyłoby przełożenie wyjazdu do Japonii...
wczoraj (a właściwie już przedwczoraj) jakoś tak chyba z nadmiaru emocji i wrażeń, nieważne, siedząc na widowni podczas koncertu Rogera Watersa nagle popłakałam się, bo moje myśli poszybowały do Arashi i ich koncertu. Popłakałam się i przez łzy powiedziałam do mamy "zrobię wszystko by ich zobaczyć, kocham ich i zrobię wszystko by zobaczyć ich koncert" a moja mama na to "i zrób to!"

Wiem, że martwi się o mnie i przeraża ją moja (wciąż w planach) podróż do Japonii. A mimo to wspiera mnie w moich dążeniach, popiera moje plany i motywuje mnie do dalszych działań. Jak mam być szczera to spodziewałam się, że będzie mnie od tego pomysłu odciągać i wybijać mi go z głowy. A zamiast tego mam silne wsparcie z jej strony.

I choć też jestem przerażona, to wsparcie z jej strony jeszcze bardziej mnie zachęca.

I zobaczycie... ja w tym roku polecę do Japonii ^^

kocham ich


i zrobię wszystko, żeby ich zobaczyć na żywo...

jak wiadomo Agatka szybko działa

nie zważając na nic i na nikogo kupiłam sobie bilecik na X-Japan ^^

zobaczę Yoshikiego na żywo, mój pierwszy Japończyk w którym się podkochiwałam xD

a żeby mnie dobić

w lipcu w Berlinie wystąpi X-Japan

czyżby wszystko zaczynało się z powrotem układać?

serwis biletowy od połowy kwietnia wznawia sprzedaż biletów, a ja dodatkowo znalazłam jeszcze jedną (choć jeszcze nie sprawdzoną przeze mnie mailowo) opcję.
Więc jeśli wszystko by się ułożyło po mojej myśli to być może spełniłabym marzenie o więcej niż jednym koncercie Arashi.
Tylko czy ja mam tyle szczęścia??

i znowu...

kolejne trzęsienie ziemi w Japonii :-( ;-( :-(

no żesz...

Zastanawiam się co szybciej sprawi, że osiwieję - praca czy mój wyjazd do Japonii...

Już wydawałoby się, że idzie ku lepszemu. Sytuacja się stabilizuje. Dodatkowo przeczytałam na LJ jednej dziewczyny, że tak naprawdę w Tokio jest bezpiecznie (względnie bezpiecznie).

aż tu nagle coś oczywiście musiało się spierdzielić...

"My ticket purchasing service is currently not available as the ticket buying site I use has suspended all sales.  Once the site is up and running normally, I will start accepting orders again"

są jakieś pytania? 
-_-"

bo ja uwielbiam jego dłonie

jakby kto pytał

Pomimo, że wciąż sytuacja w Japonii jest nie za ciekawa, ja wciąż mam obawy i się po prostu boję.
Ale nie poddaję się, wciąż jestem przekonana i pewna swoich decyzji.
Jadę!

a cała akcja dostała właśnie swoje hasło:

"kochaj i szalej, nie myśl co dalej"

o tym co potem, zastanowię się później ;)

z tego wszystkiego zapomniałam napisać

pierwszy sukces! pierwszy krok zakończony!

mam kasę na bilet na koncert!!!

teraz oszczędzam dalej na kolejne kroki ;)

no to sobie chyba wykrakałam... kuwa....

Article of Tokyo Sports,< Arashi will be closing performer of saving electricity type of concert> Johnny’s agency that cancelled all of concert in March because of East Japan Earthquake plans to hold “saving electricity type of concert.” starting with Takky & Tsubasa follow with Tokio, Kat-tun… Cancelled concerts are 18 concerts of 6 artist of Tokio, Takky & Tsubasa and other total 6 artists. Staging of Johnny’s concert is spectacular using fireworks, flying and others. many fans must be curious what “saving electricity type of concert” would be. According to media, usually 3000KW electricity is consumed for 1 concert. they plan to downsize to 300kw. Event people says “basically this would be "’concert under the sun’. electricity is used minimum supplied by power generator. used only for microphone, amp, mixer. and avoid to use electric guitar, would use acoustic guitar.” what is most curious is schedule. it’s Takky and Tsubasa take point of this saving electricity type of concert on 2 & 3 April at Yokohama Arena. after this Tokio restarts their tour and Kat-un follows. it’s Arashi who closes these serials of saving electricity type of concerts. Music related people says “we plan to hold in August. it seems they challenge a cappella. I heard they are producing original song to cheer victims “風と雲と虹と”(Wind, cloud and rainbow”) ‘title is draft draft “ it seems saving electricity type concert will be plan until Arashi in August. what is importance is continuing however danger will be past. if this concert could get profit. if I’d appreciate if they donate.

 pytanie tylko czy zakończą akcję na Tokijskim koncercie Arashi czy też może Tokio będzie już z pompą??

kocham mojego Tatusia

słowem wstępu: wisi u nas w domu na ścianie duży obraz, który w oryginale nazywa się "Trzy rakiety". Jednak moja ukochana siostrzyczka orzekła, że na obrazie jest nic innego jak "Trzy Wombaty na spacerze" i tak też w siostrzanym gronie pozostało. Ale opowiedziałam rodzicom co też nasze dzieło przedstawia.
Ostatnio była u nas ciocia (siostra taty)  i tata oprowadzał ją po naszym przemeblowanym domku. Dochodzi do obrazu:
- a to są "Trzy Łopaty na spacerze"
- Tato, WOMBATY!

1 000 a 70 000

byłam dziś w Romie i tak patrzyłam sobie na pełną widownię, prawie 1000 miejsc.
I tak sobie pomyślałam "na Kokuritsu jest 70 razy więcej miejsc"
spróbowałam sobie to wyobrazić i stwierdziłam "tak, to zdecydowanie robi wrażenie"

po prostu Teukie

myśli nie poukładane

Boże co ja bym dała by mieć takie fotki Juna, jakie posiadam Teukiego. W sensie takie boskiej jakości fanowskie zdjęcia z koncertów.

Znowu nachodzą mnie myśli, że "o Boże marzę by zobaczyć Teukiego (i SuJu) na żywo"!

Chyba jestem rozpieszczona, bo chciałabym mieć miejsce na arenie tuż przy scenie na koncercie Arashi.
A z drugiej strony nie jestem pierdolnięta by wydać na to 5 tys dolarów (no chyba, że miałabym wolne 5tys).

Kocham Juna... z wszelkimi jego mankamentami
uwielbiam słuchać jak coś mówi

Tato dlaczego nie jesteś miliarderem?? albo chociaż czemu kurna nie możemy choć raz w tego durnego totka wygrać?

I think I gonna cry...

Nie wiem czy to kwestia ostatnich wydarzeń, ale im bliżej do wyjazdu tym bardziej jestem zdenerwowana i  mam więcej obaw.
Tak, nie zrezygnowałam z wyjazdu i nie zamierzam tego robić w przyszłości.
Ja wiem, że jeszcze przynajmniej 3-4 miesiące (do 5-6). Ale ta ciągła niepewność wcale mi nie pomaga. Chciałabym już wiedzieć kiedy dokładnie będą koncerty i móc wszystko planować dokładnie, kupić bilet na samolot, zarezerwować hotel, zaplanować wycieczki itd.
Ale nie... terminy zostaną ogłoszone mniejwięcej na 2 miesiące przed, więc na razie oznacza to dla mnie jedynie, że czekam przynajmniej do maja i jeśli w maju nic nie się nie potwierdzi to z jednej strony dobrze bo nie będzie to lipiec (a lipca nie chcę, najbardziej chciałabym początek lub koniec września), za to oznacza kolejny miesiąc czekania na wieści. I tak do czasu oficjalnych informacji od Johnnego. Amanda wspominała, że są plotki iż początek trasy planują na lipiec-sierpień-wrzesień. Pytanie czy w związku z trzęsieniem ziemi nie przesuną nieco (co akurat by mnie urządzało) początku.
W kwestiach terminu, bez względu na miesiąc, najbardziej obawiam się że Tokijskie koncerty wypadną w środku miesiąca i będę musiała stoczyć batalię o urlop z szefową.
Ostatnio też, wiem że to okropne i bezduszne myślenie z mojej strony, ogłoszono że najbliższe (przynajmniej na razie) koncerty (YamaPi oraz Tackey&Tsubasa) będą organizowane na ograniczonej mocy (1/10 zwyczajowo używanej podczas koncertu energii). A nie ukrywam, jak już mam przebyć pół świata, wydać majątek to chciałabym obejrzeć koncert w pełnej krasie.

A najbardziej ze wszystkiego boję się, że podczas mojego pobytu może być trzęsienie ziemi. Bo po pierwsze tam się ciągle trzęsie ziemia, a po drugie czytałam że wstrząsy wtórne po marcowym trzęsieniu ziemi mogą się pojawiać do pół roku po.

Mama i ja - part 5

M: A Ty wiesz, że tam się ciągle ziemia trzęsie?
A: Masz na myśli wstrząsy wtórne?
M: Nie, w ogóle.
A: No wiem.
M: To ja nie wiem czy chcę abyś tam jechała.
A: I tak pojadę, choćbym miała powiedzieć, że idę na noc do Izy xD

drugie podróżowe marzenie... Irlandia

fanservice rulez xD

Mama i ja - part 4

Byłyśmy dziś na koncercie Gregorian. Rozpoczyna się koncert, mama się do mnie nachyla:
- A będą tańczyć jak SuJu??

...

zdecydowanie wszystko szło zbyt gładko i elegancko,
więc musiało się spierdzielić...

już sama nie wiem co z tym moim wyjazdem będzie...

wiem, że to nie wiele

ale każdy grosz się liczy

10 zł -> http://www.groupon.pl/oferty/warszawa/trzesienieziemi-japonia/287227

10 $ -> http://community.livejournal.com/arashi_on/3747412.html

i jeszcze
8 $ -> za Tokyo tourist guide w ramach Fundraising for Japan - Arashi style

no to dorzucam jeszcze
 6$ -> w ramach 1000 Cranes for Japan

Wants them

ufff

all my boys are safe

edit: officially confirmed

...

jakbym nie miała dostatecznie dużo zmartwień i problemów, a teraz jeszcze trzęsienie zmieni w Japonii.

jakby ktoś mi gwóźdź w serce wbił...

całym sercem i myślami jestem w Japonii

mała motywacja nigdy nie zaszkodzi

choć mnie już chyba nic nie odwiedzie od spełnienia mojego szalonego planu ;)

Mama i ja - part 3

moja Mamusia jest cudowna - obejrzała ze mną cały koncert Arashi i powiedziała, że jej się bardzo podobało ^^
a na pytanie, który z chłopaków jej się spodobał stwierdziła "ten Twój, jest najsłodszy" xD

bo najważniejsze to mieć cel

Pewnie wiele osób po usłyszeniu mojego planu postukałoby się w głowę i stwierdziło, że to szaleństwo, głupota i że w ogóle za szybko. Może i tak. I prawdopodobnie mieliby rację. Ale ja wiem, że gdybym miała czekać i odkładać po troszku, bo kiedyś pojadę to wiem że to i tak by nie wyszło. Już raz sobie założyłam "że będę odkładać na Japonię i kiedyś pojadę" to jakoś nigdy nie miałam kasy, żeby odłożyć albo wydawałam odłożoną kasę na coś innego. A tak mam konkretny cel, a co ważniejsze mam też tzw dead line. I wiem, że nie mam wyjścia, po prostu muszę, bo inaczej się nie uda. A co najważniejsze bardzo tego chcę. I co? Okazało się, że da się odkładać co miesiąc okrągłą sumkę na Fundusz Tokijski i jakoś z tego powodu bardzo nie cierpieć.

I mam wewnętrzne przeświadczenie, ze mi się uda :)

bo to chyba jest miłość

nie zważając na nic, nie przejmując się przeciwnościami podjąć decyzję o takiej podróży.

chyba naprawdę muszę ich bardzo kochać...

klik, klik

tak sobie ostatnio klikam tu i tam. Głównie ostatnio oglądam hotele w Tokyo. I już pewne wiadomości mam, pewne wnioski już wyciągnęłam.
Pierwszy wniosek z grzebania to to, że pokoje w japońskich hotelach są MAŁE. Myślę, że z wyciągniętymi rękami dałabym radę dotknąć obu ścian. Ale to mi akurat nie przeszkadza i tak będę tam głównie spała.
Drugi wniosek - niestety jak tanio to zapewne nie ma łazienki w pokoju. A ja bym chyba jednak tego luksusu sobie nie odmówiła i jakoś nie bardzo kręcą mnie wspólne łazienki. Może najwyżej raz bym się skusiła na taką tradycyjną japońską kąpiel ;)
Trzeci wniosek - dopłacę, ale marzy mi się pokój z tatami i futonem (są takie i nawet niedrogie się zdarzają, czasem dają nawet yukatę) ^^
Czwarty - niestety jakby nie szukać cena nie będzie jak na Poczcie w Lucieniu xP

Bardziej od hoteli zdołowały mnie bilety na samolot. Tak sobie sprawdzałam różne kombinacje. I albo polecę przez Moskwę albo będę musiała zaktualizować plany budżetowe :/

nareszcie!

Mama i ja - part 2

właśnie się zastanawiam co przeraża moją mamusię bardziej - fakt, że jadę do Japonii czy to że idę na wiejskie wesele xD

nauki z dram płynące

czasami z dramy można nauczyć się czegoś mądrego lub czegoś o sobie. Oglądałam dzisiaj drugi odcinek "Bartender" z Aibą. I co prawda odnosiło się to drinka i do baru, ale chodziło o usłyszenie najważniejszego głosu ze swojego serca.

I tak sobie pomyślałam... że być może dlatego nie jest dla mnie bolesne oglądanie zdjęć czy nagrań z koncertu w Yokohamie, bo w głębi serca wiedziałam że nie tak ma być. Że pomimo iż kocham Super Junior całym swoim sercem i są kawałkiem mnie to nie oni mieli być pierwsi. Nie wiem na ile moje serce ma rację, ale mówi mi że to właśnie koncert Arashi powinien być tym moim pierwszym. Oni byli moim pierwszym ukochanym zespołem, oni czekali na to półtora roku (a koncert pewnie będzie już bliżej dwóch lat).
Na ile kierują mną hormony, nie wiem. Dziś mało się nie popłakałam jak sobie pomyślałam, że za pół roku prawdopodobnie usłyszę ukochanego Juna jak krzyczy "Hey! Kokuritsu/Tokyo".

I nikt nie powiedział, że na Super Show 4 nie pojadę ;-)

money

Chyba mam za dużo kasy bo kusi mnie okropnie by sobie coś kupić, ale z drugiej strony wiem że powinnam wrzucić na Fundusz Tokijski ;-)
ale chciałabym sobie coś kupić, tylko nie wiem co xD

...?

Czuję się winna... bo powinnam być smutna i zła a oglądanie zdjęć powinno być bolesne, a nie jest. Przynajmniej na razie póki jest ich wciąż nie za wiele.
Choć odkąd pojawiają się kolejne (indywidualne) zdjęcia jest coraz gorzej, choć wciąż bez tragedii.

Może później...

a jak nie?

Mama i ja - part 1

Pokazałam mamie jak wygląda Kokuritsu i koncerty na Kokuritsu (kawałek "5x10 Tour" z widokiem na widownie), no i mówię że tam jest 70 000 miejsc. Mama lekko zbladła.

Mama: Jeszcze bardziej się niepokoję.
Ja: Oj mamo, nie masz się co martwić
M. Ale będziesz tam zupełnie sama
J: Nie będę. Będę tam ja i 69 999 innych fanek xD

^^

oglądam sobie koncercik Arashi i jak zwykle miałam dreszcze.
A do tego uświadomiłam sobie "o Boże, ja naprawdę ich zobaczę"...

kolejna motywacja ;)

xD

Jak coś robić to tylko z rozmachem - jestem fanką najpopularniejszego (i najdroższego) zespołu w Japonii xD
ale i tak ich kocham ^^

kto pyta nie błądzi, ne?

wzięłam się w garść.
Pierwsze kroki poczynione, no dobra drugie kroki.
Pierwsze to oszczędzanie (które jest w toku).
A drugie?
wreszcie wysłałam maile z pytaniami do Amandy i Gimmick.

takie tam przemyślenia większe i mniejsze

Kolejnym znakiem, że ja chyba jednak nie do końca „musiałam teraz zaraz natychmiast jechać na SuJu” jest fakt że w sumie dosyć łatwo i szybko z tego całego przedsięwzięcia zrezygnowałam. Wystarczyło kilka odmów z banków (i okres mi się skończył). A prawda jest taka, że gdyby mi naprawdę (ale tak naprawdę naprawdę) bardzo zależało to stanęłabym na głowie by to załatwić. Wystarczyłoby porozmawiać z Michałem żebyśmy wzięli „wspólny” kredyt (czyli on daje zarobki, ja spłacam) albo nawet  z mamą. Fakt cała wyprawa byłaby czystym szaleństwem załatwianym na wczoraj, ale udałoby się.
Ale nie jest też tak, że ja SuJu już nie lubię. Bo kocham ich bardzo i są bardzo ważni dla mnie. Nadal cholernie mnie boli serce jak sobie pomyślę „że mogłam”. Ciężko mi się momentami słucha ich piosenek, bo wiem „że mogłam ich słuchać na żywo”. Ciężko mi się przegląda zdjęcia i fancamy.
Fakt, że teraz troszkę inaczej do tego podchodzę, bo jestem rozhormonalizowana przedokresowo (tak jak miesiąc temu gdy planowałam wyprawę na SJ xP), bo ostatnio nie było już tak źle i aż tak nie cierpiałam. Pewnie to też dlatego, że na jakiś czas nieco się wycofałam ze świata SuJu. Mentalnie się na nich troszkę zamknęłam, by załagodzić nieco ból. I jakoś się udało. Wszystko pewnie jednak powróci ze zdwojoną siłą za 10 dni, kiedy pojawią się pierwsze materiały z „mojego” (niedoszłego) koncertu w Yokohamie.
    Gdybym miesiąc temu miała pieniądze to długo bym się nie zastanawiała i po prostu bym kupiła bilety, samolot, hotel. Ale jak zwykle wszystko rozbija się o pieniądze.
A ja z czystym masochizmem sprawdzam dostępność (coraz tańszych) biletów na ticket.co.jp :/
    Nadal nie wiem czym dobrze zrobiłam, że tak łatwo w sumie z tego zrezygnowałam, że nie zrobiłam wszystkiego co było możliwe żeby jednak zobaczyć Super Junior na żywo. Pewnie do końca fanowskiego życia będę żałować tej decyzji. Bo to jednak byłaby zajebista sprawa zobaczyć całą 13 razem na scenie, choćby z daleka.
    Ale z drugiej strony (że się posłużę cytatem)… kiedy Bóg zamyka drzwi, gdzieś otwiera okno. I może nie zrobiłam wszystkiego co możliwe by zobaczyć SuJu (choć wcale nie jest powiedziane, ze nigdy w życiu ich nie zobaczę. Może nie w pełnym składzie, może nie w tym roku, może nie za rok ale nigdy nic nie wiadomo), to nie porzuciłam szalonych koncertowych planów. Postaram się zrobić wszystko by zobaczyć Arashi. I uda mi się, bo w to mocno wierzę. Wiele wspaniałych osób mnie wspiera – mama, przyjaciółki. Wystarczy mi, że mnie nie potępiają i nie próbują wybijać mi pomysłu z głowy.
    Dobrze, że mam chwilę czasu i na przemyślenia i na oszczędzanie. Bo już jedną ważną rzecz sobie przemyślałam. Bo pierwotnie myślałam, że kredyt wezmę dopiero pod koniec, tuż przed wyjazdem. Ale tak sobie uzmysłowiłam, że to błędne myślenie i właściwie bezsensowne. Wsparcie z banku muszę wziąć po podjęciu decyzji, że na pewno jadę i kiedy będę pierwsze zakupowe rozmowy z Amandą prowadzić. Bo o ile być może na bilet na koncert będę miała z uzbieranych pieniędzy, to w tym samym czasie mniej więcej przydałoby się kupić bilet na samolot (bo pewnie im bliżej wylotu tym drożej a ja bym chciała mieć pewność, że polecę i nie wydam majątku). Nie wiem też jak z hotelem – czy będę musiała zapłacić od razu czy dopiero po przyjeździe.

Czyli plan finansowo-zakupowy wygląda tak: decyzja -> rozmowy z Amandą -> bank -> zakupy ^^

Back to Home Back to Top Bo marzenia są najważniejsze. Theme ligneous by pure-essence.net. Bloggerized by Chica Blogger.