rodzinnie

Mój tata jest gadżeciarzem. Już wiem po kim to mam ;-D

xD xD xD


dreams

Budzisz się i pod policzkiem czujesz przyjemne ciepło.
Otwierasz oczy i widzisz męską, umięśnioną klatę.
Unosisz głowę do góry i nosem trafiasz w zagięcie szyi.
A oczom ukazuje się kształtna linia szczęki.

Cholernie miłe uczucie

Szkoda, że to był tylko sen. I ja się dziwię, że nie mogłam się dobudzić.

chciałam wyjechać to jadę ;-)

w grudniu jadę z rodzicami na narty w Tatry
a we wrześniu 2014 lecimy większą grupą nurkować na Wyspy Kanaryjskie

mama i ja - część nie wiem już która

[mama]: Jedni zbierają znaczki, inni zbierają guziki, Ty kolekcjonujesz gadżety.

oni są cudowni


Chcę na ich koncert (obojętnie Korea, Japonia czy Europa) i chcę DVD!

jak to jest, że DVD Arashi kupuję (zazwyczaj) od razu bez zastanowienia się a tu jednak nieco blokuje mnie cena. Czemu te cholerne japońskie wydania są takie drogie...

Rodzina K. na cmentarzu

Wstyd się przyznać, ale po za momentami zadumy dziś na cmentarzu towarzyszyła nam również głupawka.
Idziemy do kolejnego z odwiedzanych przez nas grobów, oczywiście omawiamy wystrój mijanych grobów, pomniki itd. Nagle mój brat się zatrzymuje i cicho parska śmiechem, my się odwracamy i zastanawiamy o co chodzi.
Niby zwykły nagrobek, napis Stanisław Awruk.
[my] Co się stało?
[brat wskazuje na płytę] Przeczytajcie od tyłu
[i my cicho parskamy]
[brat] Aż się człowiek zastanawia czy to nie głupi żart, nie?

dialogi rodzinne

Ciocia: Jedź już znowu, bo tęsknie za dziennikami

4 lata i 4 m-ce

rok i 9 m-cy

Zdjęcia... znowu ;-)

Ostatnie dni, a właściwie noce spędziłam na przesortowywaniu zdjęć w tę i z powrotem. I już nie mogę chwilowo na nie patrzeć. A powinnam jeszcze zrobić zestaw dla dziewczyn, zestaw dla rodziny, zestaw dla pozostałych.
I jeszcze była szefowa się dopytuje czy zorganizuję pokaz zdjęć jak poprzednio.
Magda w pracy też nie daje mi spokoju w tej kwestii.
A mnie męczy fakt, że jeszcze nie pokazałam zdjęć przyjaciółkom (tylko cholera nie mam kiedy).

Z 4500 zrobiłam zestaw 350-400 zdjęć, obym nic ważnego nie pominęła.

tęsknie za Japonią strasznie...

ledwo wróciłam a już mnie nosi

gdzieś bym pojechała xD

Londyn mi się tak trochę po głowie tłucze
a może świąteczny Berlin i grzane wino
w Budapeszcie też dawno nie byłam

zdjęcia

kiedyś jak człowiek miał na wyjeździe aparat na kliszę to doceniał to i oszczędzał klatki. I robił jedno zdjęcie czegoś a nie dwadzieścia. I przywoził dwa może trzy filmy.

z Japonii wróciłam z niemal 4 i pół tysiącem zdjęć xD

nie mam czasu ich przejrzeć i wybrać odpowiednich do pokazania

// edit 16.10.2013

po pierwszej selekcji pozostało trochę ponad 1200 zdjęć, wciąż o co najmniej 800-900 za dużo do ogólnego pokazywania xD

rach ciach i minęło

za szybko minęły te dwa tygodnie, za szybko

jak lądowałam w Naricie popłakałam się, że znowu jestem w Japonii
gdy startowałam z Narity popłakałam się, że muszę wyjeżdżać

czas zacząć zbieranie i planowanie od nowa, bo ja wrócę jak tylko się uda
a teraz polska rzeczywistość, na szczęście jeszcze przez jakiś czas na japońskim haju xD

ostatnie godziny

zestresowana jestem, zdenerwowana, mam reisefieber
mam za dużo rzeczy
nadal nie wiem, który aparat wziąść
czy wszystko mam?

a tak właściwie to czy ja nie śnię??

przedwyjazdowo-stresowo

Stres na maksa, niedługo będę łazić po ścianach albo wgryzać się w meble.

Bardzo pomocne było dzisiejsze spotkanie z dziewczynami, och jak ja bym chciała Was zabrać ze sobą. Dlatego tym bardziej mam nadzieję, że nasza wielka wspólna babska wyprawa dojdzie do skutku na wiosnę 2015. Wierzę w nas, że nam się uda ^^

Fura ciuchów ułożona na łóżku czeka na drugie przejrzenie i zapakowanie do walizki.
Właśnie skończyłam pakować główną kosmetyczkę (ale chyba muszę się przepakować do większej).
Makijaż i resztę zapakuję jutro.

Jutro to dopiero będzie wieczór i noc.
Muszę wszystko zapakować od A do Z. Walizy, walizki i walizeczki.
Zdecydować, który aparat/aparaty wziąć ze sobą, Wciąż kusi mnie lustrzanka.
Muszę ogolić nogi, pachy. Wyskubać brew.
I posprzątać burdel w dużym pokoju.

na szczęście tatuś wrócił dziś w miarę normalnie (12 w nocy, a nie 6 rano jak wczoraj) i zapowiada się, że jutro też przyjdzie wcześniej i będzie mnie za rękę trzymać jak będę się odprawiać online.
no i wygląda a to że odwiezie mnie na lotnisko.

Czasami mam wrażenie, że 2 lata temu aż tak się nie denerwowałam jak teraz. Ale to pewnie złudzenie.
Rany czy ja wszystko ogarnę. Pociągi, zmianę miast, hotele... aaaaaaaa

Zwariuję zaraz i się popłaczę z tego stresu.

jeszcze w sprawie bileciku

Być może jestem już tak potwornie zmęczona (kolejny dzień chodzenia spać koło 2 i wstawania koło 7) albo może nie jestem już taką fanatyczką, ale po za wczorajszym pierwszym uderzeniem to tak naprawdę jakoś nie przeżywam negatywnie i dramatycznie tego mojego biletu na koncert. Miejsce jest jakie jest. W sumie najważniejsze, że tam będę. Będę słyszeć. Zobaczę przez lornetkę i na telebimie. No i po za tym to może być ciekawe przeżycie zobaczyć koncert tak z góry, te wszystkie światła i penlighty.
I tego będę się trzymać - cieszyć się, że znowu uda mi się pójść na koncert Arashi, gdzie na 160 000 biletów jest pewnie z milion chętnych.

Dostałam też info od Amandy, że mój bilet już jest w drodze do mojego hotelu. Teraz tylko muszę spróbować się z nią umówić i znowu spędzić miły wieczór na wspólnym fankowaniu xD


robótki ręczne - odcinek 6

efekt finalny (zdjęcia nie oddają uroku)



I think I am a little bit disappointed

Chyba cały czas miałam nadzieję i modliłam się by powtórzył się cud z miejscówką sprzed dwóch lat. Oczywiście nie byłabym sobą gdybym nie czarnowidziała...
no więc cuda dwa razy się nie zdarzają a ja sobie wykrakałam...
moje siedzonko jest praktycznie na samym szczycie stadionu, daaaaleko od sceny (dobrze, że kupiłam sobie lornetkę. choć może lepiej było kupić lunetę).



może gdybym jednak skusiła się na opcję "najlepsze w mojej cenie" to bym coś bliżej i lepiej trafiła. Ale liczyłam na cud. Teraz to sobie mogę gdybać i tak nic nie zmienię, a tylko się mocniej zdenerwuję.

Plusy w tym wszystkim są malutkie trzy: siedzę tuż przy przejściu (miejsce nr 1), względnie na przeciwko sceny (tylko cholernie daleko) i będę miała niezły widok na plecy Arashów jak będą (o ile będą) występować wokół znicza olimpijskiego.
No i najważniejsze będę tam i znowu ich zobaczę.

ale chwilowo chce mi się płakać...

robótki ręczne - odcinek 5

literki wycięte, trzeba teraz poukładać i przykleić do uchiwy.
dodać jakieś ozdobniczki.



mam nadzieję, że wyjdzie ładnie

no bo oczywiście nie może być za różowo...

tajfun uderzył i to silny

no i z tego powodu mój bilecik wciąż jest jeszcze u właściciela, bo nie miał jak dojść na pocztę :/

zakupy

mam sandałki ^^
piękne czarne eleganckie i zarazem sportowe a do tego nazywają się:

a w sklepie ze skarpetkami machał do mnie kotek szczęścia ;-)

czas jechać!

ma się ten refleks ;-)

w końcu napisałam do Shogo, może uda się spotkać

robótki ręczne - odcinek 4

zaczynam chyba powoli panikować czy zdążę, jakie kolory wybrać, jak ułożyć literki, czy nie są za małe



horoskop na pazdziernik

waiting

Po weekendzie powinn dostac wiadomosc od Amandy na temat miejscowki.

Ciekawe gdzie tym razem bede siedziec

różności przedwyjazdowe

no to został ostatni tydzień, a nawet mniej bo jadę nurkować. Już tylko dni pozostały
  • a ja wciąż nie mam sandałków
  • po za tym wszystko chyba kupione
  • nie zrobiłam listy co chcę wziąć, ale jak tak myślę to to 46kg może być mało xD
  • z dobrych wieści - uchiwa idealnie mieści się do kabinówki
  • są też już wycięte szablony do literek do "enjoy" i "storm"
  • stres już narasta
  • czego nie mam?

tak coś czułam, że to byłoby za piękne


aczkolwiek wciąż tli się we mnie iskierka nadziei

robótki ręczne - odcinek 3

wszystko praktycznie gotowe, czas brać się do roboty


państwo pozwolą, że przedstawię...

moja kabinóweczka ^^


robótki ręczne - odcinek 2

Czasu to już właściwie w ogóle nie ma a ja wciąż mam czystą uchiwę. Zupełnie brak mi pomysłów na coś światłego i z polotem. Jedyne hasło, które wymyśliłam to "enjoy the storm" a po drugiej stronie klasycznie "porando".

I chyba nic więcej nie uda mi się domyśleć do wyjazdu, a jeszcze ucieka mi weekend przez nurkowanie.

co można wymyślić do Arashi ARAFES?

Mama i ja - part kolejny

Robimy z mamą zakupy kosmetyczne przed wyjazdem, stojąc w kolejce do kasy:

[M] 2KC bierzesz?
[A] Nie będę pić
[M] Apap... witaminy... może test ciążowy?
[A] To po powrocie xD

kochaj i szalej, nie myśl co dalej... jakoś się ułoży

będę mieć rozkminy i rozkminki aż do czasu kupienia biletu (na razie pojawiło się info "wkrótce", trzeba trzymać rękę na pulsie i zapolować) na występ gościnny 2PM we Frankfurcie.
Nie wiem co mam zrobić, bo jak zwykle czego nie zrobię będę zła na siebie. Każda decyzja jest zarazem zła i dobra.

i chyba jak zwykle skończy się "kochaj i szalej, nie myśl co dalej... jakoś się ułoży".

w końcu z Arashi w tym roku też nie tak różowo było z podjęciem decyzji. Ale w końcu stwierdziłam, że tyle oszczędzałam na koncert, że rezygnacja to jednak byłoby poddanie się a ja naprawdę chcę zobaczyć ich znowu. I znowu się udało. Cieszę się ogromnie.
A wydane pieniądze... cóż... wyparłam to z pamięci i nie chcę o tym myśleć. Uznałam, ze warto to warto :-)

teraz podobnie mam z tymi 2PMkami, no bo to zaraz po powrocie niemal, że to nie ich solowy koncert, że milion innych spraw. A z drugiej strony nadal jestem młoda, a domeną młodości są różne odcienie szaleństwa. A że mniej lub bardziej stać mnie, to czemu nie zaszaleć i nie zobaczyć ukochanych chłopców.
A jak później ogłoszą pełen koncert?
no to co, pojadę znowu xD

Super happy!!!

jest, jest, jest
bilecik na Arashi jest MOJ!!!
znowu ich zobacze

Chciec to moc

"Zatem róbmy to co lubimy w życiu. Jeśli naprawdę chcemy, marzenia się spełniają. Nasza determinacja jest w stanie pokonać wiele barier, które na pierwszy rzut oka są nie do pokonania. Nie znamy przecież do końca naszych możliwości. Trzeba próbować, a nie od początku myśleć, że nie da się, bo jest za trudne. Nagle świat się otwiera. A my patrzymy wstecz i przebyta droga wydaje się taka krótka. Przed nami wielka niewiadoma, która czasem może przerażać. Jednak niewiadoma staje się wiadomą"

Piotr Morawski

Planowe przyjecia

podczas przyjecia na oddzial zestaw standardowych pytan, a wsrod nich

[pigula] nalogi?
[ja mialam chcec powiedziec] piekni chlopcy

ticket.co.jp

zaraz zadzwonię do Amandy by ją obudzić, że jest na stronce bilecik dla mnie ;-)
i co mnie podkusiło, żeby podglądać

yeny

dostałam dziś maila od kolegi Michała z pracy, który też jedzie w tym roku do Japonii z pytaniem dlaczego jadę z yenami. Że przecież powszechne (podobno) jest wypłacanie z bankomatów.

I powiem szczerze nie wiedziałam co mu odpisać

no bo właściwie dlaczego jadę z gotówką?

Happy Birthday, Skarbie

czy to już stres?

czasami mam wrażenie, że źle się zabieram do całej mojej wyprawy do Japonii.
Wyjeżdżam za trzy tygodnie a nie mam konkretnego planu co chcę zobaczyć. Krecik jedzie za ponad pół roku a już intensywnie planuje zwiedzanie. Wyszukuje atrakcje.
To nie tak, że zamierzam siedzieć w hotelu i nic nie robić. Ale chyba bardziej na żywioł idę.
ale czy to słuszne działanie?
dodatkowo też chyba źle rozplanowałam i będę miała mało czasu w Tokio. Wygląda na to, że głównie spędzę czas pod stadionem olimpijskim. Dodatkowo poniedziałek jest świętem, więc część rzeczy może być zamknięta.

stąd odwrotu nie ma już

dłuższe zwlekanie i przemyślenia nic by mi nie pomogły a tylko zaszkodziły
więc wysłałam request do Amandy, pięniążki na paypalu czekają.
niestety tak jak patrzyłam to chyba z moim budżetem tegorocznym będę musiała poczekać aż zostaną ujawnione miejscówki i ludzie za mniejsze pieniądze będą gorsze miejsca sprzedawać. Ale nie tracę nadziei, że coś specjalnie dla mnie się trafi i będzie to niezłe miejsce (nie liczę na swoje szczęście by trafić coś podobnego jak dwa lata temu. takie cuda się nie zdarzają).

a teraz kobieto zacznij się cieszyć.
Zobaczysz znowu Juna na żywo ^^

Arashi style

oglądam koncert Arashi, zaczęła się "Face Down" a ja myślałam że to moja komórka ;-)

a może jednak...

jak wychodzę z jednych dołujących rozmyślań to wpadam w następne

dwa lata temu było zdecydowanie łatwiej, Arashi byli dla mnie najważniejszym zespołem i wtedy zrobiłabym naprawdę wszystko by ich zobaczyć.

A dziś naszła mnie refleksja czy to jest warte TAKICH pieniędzy.

by mieć pewność i mieć nadzieję, że a nuż trafi się dobre miejsce musiałabym zapłacić niewiele mniej niż 2 lata temu. Niestety nieco przekracza założony fundusz biletowy. Za wiadomo, że marne miejsce niewiele mniej.

ale nie jest też tak, że mnie nie stać.

nie wiem co robić

ustawiałam wyjazd znowu pod kontem koncertu, a teraz mam wątpliwości...

robótki ręczne - odcinek 1


w chwili obecnej to puste płótno, które trzeba zapełnić przed koncertem/koncertami.
O ile poprzednim razem miałam piękne hasełko na uchiwę wymyślone, tak tym razem nie mam zupełnie pomysłu.
a czas ucieka

zapamietać

nie należy ustawiać jako dźwięku budzika tej samej piosenki, która jest dzwonkiem telefonu.
jak mi dziś budzik zadzwonił to byłam pewna, że zaspałam i dzwoni do mnie Kasia z pytaniem czemu mnie jeszcze w pracy nie ma xD

no to najważniejsze chyba gotowe

Dwa ostatnie wielkie kroki wykonane, teraz zostały mniejsze i mniej ważne kroczki.
 
Dziś zdecydowałam się wymienić pieniądze. Kurs zaskakująco dobry, a czekanie na "a może będzie lepszy" może skończyć się kursem słabym. Mam tylko nadzieje, ze gwałtownie nie spadnie jeszcze bardziej, bo się w kostkę ugryze xP
Tylko jak tu się odzwyczaić od codziennego sprawdzania kursu yena o punkt 12 na stronie NBP.
 
W końcu zdecydowałam się, że jednak nie będę kupować JRPass. Z moich wstepnych wyliczeń wyszło, że mi się nie bardzo opłaca. Na ile moje obliczenia okazały się dobre tak naprawdę dowiem się po powrocie. Ale za to przynajmniej będę mogła sobie pojechać do Osaki jednym z najszybszych Shinkansenów NOZOMI ;-)
 
Zdecydowałam się też (choć bez 100% pewności), że szkoda moich nerwów i jednak na koncert pójdę 22.09. Tak na spokojnie.
Ale czym byłoby życie bez odrobiny szaleństwa i głupich pomysłów. Wymyśliłam sobie, że 21.09. w miarę sił stanę sobie pod stadionem z elegancką karteczką "Właśnie przeleciałam X tys kilometrów by zobaczyć Arashi. Help me! Potrzebuję 1 bilet". Może znajdzie się dobra dusza, która odsprzeda bilet w face value albo troszkę ponad (ale niewiele).
Jak się uda to super, jak się nie uda to trudno. Ale przynajmniej spróbuje, no i może być śmiesznie ;-D
 
Po za tym co do cen biletów, to się troszkę uspokoiło. Ceny opadły do poziomu sprzed dwóch lat (i z zeszłego roku jak pisała mi Amanda). Wciaż szalenie wysokie, ale cóż...
powróciła mi 100% wiara, że znowu ich zobaczę ^^

z tatą


i jakieś dwadzieścia pięć lat później


Roger Waters The Wall

Dwa lata temu w Łodzi, w tym roku w Warszawie.

Za każdym razem "The Wall" (czy to płyta, film czy show) wzbudza we mnie niezmienny zachwyt i wiele emocji.


 

perfekcja w każdym calu

zbieg okoliczności?!?

tak się jakoś składa, że za każdym razem jak Roger Waters przyjeżdża do Polski ze swoim show "The Wall" ja jestem przed wyjazdem do Japonii i przed koncertem Arashi.

znowu w sprawie biletu

Amanda wróciła już z wakacji w domu, a ja wciąż nie podjęłam decyzji. I powinnam podjąć ją jakoś na dniach.
Tylko wciąż nie mogę się zdecydować.
Najchętniej poszłabym na ten koncert 21.09., ale to dzień mojego przylotu i boję się, że jeśli samolot (tfu, tfu) się spóźni to bilet pójdzie się bujać. I tego bym sobie nie darowała.
Gdyby mi się udało 21.09. to wtedy mogłabym 22.09. ponownie przyjść pod stadion i powspominać ;-)

ryzykować czy nie ryzykować

znowu się wyrobiłyśmy z pracą jeszcze wcześniej niż zwykle ;-)

za dużo pracy - źle
za mało pracy - źle
no nikt mi nie dogodzi xD

jest 21. a my wszystko mamy zrobione, zostały mi drobiazgi do wykończenia (raptem kilka godzin mi to zajmie), więc najbliższe 10 dni w pracy będzie wyglądać tak:


Back to Home Back to Top Bo marzenia są najważniejsze. Theme ligneous by pure-essence.net. Bloggerized by Chica Blogger.